IMG_8101
Przeklęte miejsce na Renie

Wysoko nad Renem siedzi młoda dziewczyna o długich blond włosach. Czesząc się śpiewa i odwraca uwagę szyperów od zbliżającego się niebezpieczeństwa. Rzeka robi się coraz węższa, najwęższa na całej swojej długości. O skałę monumentalnie spoczywającą na zakręcie rozbija się statek za statkiem. Dziewczyna nie przesaje śpiewać, młodzi mężczyzni toną w zimnym i najgłębszym miejscu Renu. Miejsce to zostaję na zawsze owiane legendą, a skała LORELEY przyciąga turystów w to miejsce promami.

 

IMG_8099

 

Smutne zakończenie rejsu nie jest na szczęście wpisane na listę dzisiejszych atrakcji. Podziwiać  można natomiast malownicze widoki doliny Renu. Po obu stronach brzegu rozpościerają się wzgórza, a na nich na odcinku 65km 40 zamków, pałaców i fortyfikacji. Przez cały rejs nie warto probować nawet choć na chwilę wyłączać aparatu fotograficznego. Dlatego trzeba ze sobą zabrać zapasowe baterie.

 

Na promie można również coś zjeść i czegoś się napić. Trzeba jednak liczyć się z bardzo zredukowaną ilością załogi. Co w konsekwencji skutkuje długim czekaniem na ową strawę lub zamówiony trunek. Dlatego najlepiej mieć coś do skonsumowania przy sobie.

Miejsca wypływu promu są różne. My wybraliśmy Rüdesheim am Rhein. Gdzie pomnik Germanii króluje na wzgórzu upamiętniając ponowne utworzenie Cesarstwa Niemieckiego po wojnie z Francją 1870/71. Tam też wypróbowaliśmy, czy dwuosobowa kolejka gondolowa utrzyma cztery osoby. Kontroler biletów zauważył za pózno, że wpakowaliśmy nasze cztery litery w nadmirnej ilości do jednego wagoniku. Nam się zrobiło gorąco i postanowiliśmy na wszelki wypadek przestać oddychać. Fala śmiechu jednak dała za wygraną. W trwodze, ale w dobrym humorze udało nam się cało i zdrowo zjechać w dół. Nie polecam jednak nikomu nas naśladować.