I nagle padło pytanie: A kim był własciwie ten Wilhelm? Hmm..głupia sprawa. Cały dzień spędzony na wzgórzu Wilhelmowym, stoję u podnóża przed pałacem Wilhelmshöhe i nie wiem kim Wilhelm był. Wstyd i hańba. Jedyny, który mi do głowy przyszedł to Wilhelm Tell. Ale co miałby Szwajcar w Kassel porabiać? To pozostało zagadką i pozostanie, bo oczywiście okazło się, że to o innego Wilhelma chodziło…

Wilhelmów w niemieckiej historii była cała masa. Co najmniej tylu co we francuskiej Ludwików. Hrabiowie, książęta, kończąc na cesarzach wszyscy to Wilhelm I, II, II, IV i tak w nieskończoność.

W pałacu Wilhelmshöhe rezydował również ostatni cesarz niemiecki Wilhelm II Hohenzollern, ale to też nie jemu zawdzięcza to miejsce swoją nazwę. Doszukałam się w końcu, że to było sprawką Wilhelma I księcia elektora Hesji-Kassel. To właśnie on rozkazał w 1786 roku wyburzenie starego pałacu i budowe nowego, który możemy podziwiać do dziś.

Ale sam pałac to tylko namiastka tego, co Wilhelmshöhe jako zabytek światowego dziedzictwa UNESCO nam może zaoferować. Wilhelmshöhe to przede wszystkim wspaniały park na wzgórzu z licznymi ciekawostkami (Oktogon, z którego roztaczają się wspaniałe widoki, lwi zamek – spreparowane w 1793 na potrzeby parku ruiny zamku) i przepięknymi fontannami tzw. Wasserspiele. Cały show wodny rozpoczyna się dopiero popoludniu, ale polecam się tam już wybrać z samego rana, aby na spokojnie zwiedzić cały park.

Krótki film Park Wilhelmshöhe